It’s never too early

Dodano 30 listopada 2011, w Bez kategorii, przez popiatej

Listy do św. Mikołaja pofrunęły wysoko, wysoko nad krakowskim rynkiem w ubiegłą niedzielę.

Ciasto piernikowe leżakuje od dawna, małe pierniczki czekają na dekoracje, ozdoby świąteczne i kartki częściowo zrobione, częściowo zakupione, kalendarz adwentowy zawisł w oknach, w naszym domu zagościła magia świąt.

 

 

 

Bardzo lubię czas wielotygodniowego oczekiwania na Boże Narodzenie. Korzenne zapachy wypełniają dom za dnia, wieczorami pachnie palonym drewnem z kominka. I choć za oknami nadal nie ma śniegu, czuję już atmosferę świąt i czekam na nie z niecierpliwością.

Dzisiejsze zadanie z kalendarza adwentowego nieprzypadkowo zbiegło się z andrzejkami. Były wróżby, było lanie wosku, wiem już jakie imiona będą nosiły moje przyszłe synowe i zięciowie (Dafne, Lampa, Kuba, Tristan). Dużo śmiechu i trochę magii na zakończenie dnia :)

 

 

Koperty adwentowe kryją w sobie jeszcze masę niespodzianek. Pomysł na kopertowy kalendarz zaczerpnęłam z blogu Ewy. Tak bardzo spodobał mi się u Niej w zeszłym roku. Zadania wybierałam pod kątem rodziny. Nieczęsto mamy okazję robić coś razem w szóstkę. Tata we dnie i wieczorami zajęty a przecież jaka to różnica, kiedy tańczy się z mamą i tatą! Będziemy w grudniu częściej wyciągać tatę z domowego biura :)

Wybierzemy się razem po choinkę, zrobimy długi łaćnuch i aniołki na choinkę. Na sobotę
kompletujemy i zawozimy paczkę świąteczną dla wielodzietnej rodziny w potrzebie, przed nami dni oczekiwania i dni…. świętowania. Dopiero co skończyły się przyjęcia urodzinowe Kuby, Święto Dziękczynienia celebrowane w tym roku w towarzystkie nowopoznanych Amerykanów, za chwilę Mikołaj, urodziny trojaczków, święta. Taki to czas świętowań. Lubię go bardzo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Osiemnastka 2023

Dodano 23 listopada 2011, w Bez kategorii, przez popiatej

Do 2023 na szczęście całkiem daleko :) Na razie jest szóstka.

Z okazji urodzin Kuby ściągnęłam ze strychu akordeon i zagrałam Mu sto lat, odśpiewałam swoje, przyjęciem doprawiłam, tort szwarcwaldzki – na ile umiałam – stworzyłam, prezentem okrągłym obdarowałam i jubilata starannie, ze wszystkich stron, wyściskałam.

Był superowy weekend.

A mnie na refleksje się zebrało. Jakoś przełomowo odbieram te szóste urodziny Kuby. Zaraz skończy się przedszkole, rozpocznie etap szkolny, koniec beztroskiego wylegiwania do ósmej rano w tygodniu, koniec czteromiesięcznych wakacji i zawsze usprawiedliwionych nieobecności :) Początek nowego, wkraczanie w dorosłość. Też będzie fajnie ale jakoś mi tęskno do małego Kubusia-łobuziaka z ostatnich lat. Już nigdy nie będziesz trzylatkiem…

Byłeś i jesteś, Synku, chłopcem, jakiego sobie wymarzyłam. Dobrym i wrażliwym. Radosnym, mądrym i kochającym. Ten rok był ważny w Twoim życiu – zmieniłeś się, uspokoiłeś, coraz bliżej Ci do dorosłego niż do dziecka. Dużo w Tobie mądrości, refleksji, coraz więcej taktu i wyczucia. Zadziwiasz mnie swoimi zdolnościami, swoją siłą, twórczymi pomysłami, mądrymi wypowiedziami. Jest Ciebie pełno w moim życiu i dbasz o to, aby zawsze być na pierwszym planie. Mam do Ciebie słabość, z czego oboje doskonale zdajemy sobie sprawę :) Jesteś moim wielkim przyjacielem, uwielbiam nasze wieczorne pogaduchy. Czas zatrzymuje się w miejscu, nie ma hałasu, nie ma innych dzieci, jesteśmy Ty i ja. Mamy sobie jeszcze tyle do powiedzenia. I tyle mam jeszcze szarlotek do upieczenia dla Ciebie :) Całe życie przed Tobą, Kubusiu, nie zmieniaj się za bardzo. Jesteś moim całym światem i kocham Cię ponad życie.

Happy 6th Birthday!
Mama

 

Do roboty!

Dodano 17 listopada 2011, w Bez kategorii, przez popiatej

Tym razem na Małym Rynku. Pierwsze zajęcia przesiedziane na kolanach mamy, drugie już bardziej samodzielne. Każde nowe miejsce napawa Ich niepewnością, potrzebują dużo czasu na pokonanie nieśmiałości, choć wydawałoby się, że w grupie raźniej.

Ogromna różnica między Nimi a Kubą, który w Ich wieku brylował w towarzystwie, rwał się do odpowiedzi na pytania, uwielbiał poznawać nowe dzieci i dorosłych. Zastanawiam się, na ile ma to związek z charakterem a na ile z tym, że Kuba od 12 tygodnia życia jest dzieckiem „placówkowym”. Maluchy pierwszy rok życia spędziły co prawda w żłobku ale od blisko dwóch lat są ze mną w domu. I trzymają się twardo przysłowiowej maminej spódnicy mimo, że dość dużo udzielamy się poza domem.

Nie wiem zresztą, czy to źle. Porównywanie dzieci z reguły nie ma sensu. Maluchy są na przykład bardziej od Kuby rozwinięte fizycznie i motorycznie. Cała trójka, choć w różnym stopniu. Po prostu inne dzieci. Gaba, Tola i Filip są zżyci ze sobą, lubią się razem bawić, psocić, mają swoje własne domowe przedszkole, gdzie – wydaje się – są szczęśliwe. Być może to jakaś solidarność grupowa? Wystarczają sobie nawzajem i niełatwo akceptują nowych w swojej grupie?

W każdym razie te (i inne) zajęcia są nie tylko dla maluchów dobrą lekcją rozwoju społecznego. I artystycznego, rzecz jasna. Także dla mnie jest to doskonała okazja do ćwiczenia cierpliwości i hmmm… jak by to zgrabnie ująć – wyjścia z roli kwoki. Mam tendencję do odpowiadania za Nich na „jak masz na imię” i tego typu, bo wiem (wydaje mi się!), że i tak nie odpowiedzą obcej osobie. Niedługo skończą trzy lata, czas przestać traktować Je jak bobasy :)

 

Kraków

Dodano 2 listopada 2011, w Bez kategorii, przez popiatej

Do rynku od nas ledwie kilka kilometrów a wcale nie bywamy tam często. Nie bywaliśmy dotychczas, planuję to zmienić. Najciemniej, jak wiadomo, pod latarnią.

Krakowska jesień zachwyciła mnie na nowo. W zeszłym roku gubiłam się jeszcze w nowym mieście, czułam w nim bardziej jak turystka. Zamiast za detalami i okazałymi budynkami, rozglądałam się za znakami i nazwami ulic. Teraz trafiam w wiele miejsc bez GPSu. I bardzo jestem z siebie dumna, bo jazda/i parkowanie! po/w Krakowie do łatwych nie należą. A moja orientacja w terenie zawsze pozostawiała wiele do życzenia…

Rynek, Teatr Groteska, Planty, spacer, przejażdżka tramwajem, kawiarnia, gołębie, czyli nasza nowa, świecka tradycja :) Rodzinno- -świątecznie w Krakowie. Zapraszam.

(tu trochę mnie poniosło z saturacją ale nie mogłam sobie odmówić tego bajkowego widoku…)









 

  • RSS