Rano

Dodano 19 marca 2011, w Bez kategorii, przez popiatej

Poranki są najlepsze. Poranki są najgorsze.

Najlepsze bo leniwe i dłuuugie, najgorsze bo jednak wcale leniwe nie są. A ze mnie rano straszny leń :)

Roboty trochę jest z trzódką domową, piiić, jeeeść, kuuupa, wołają od rana. A ja tak bardzo chciałabym usiąść z kubkiem kawy w fotelu i mieć wszystko(ich) w nosie. No cóż, jeszcze nie teraz… Jeszcze obsługiwać, usługiwać, podawać, szykować, sprzątać, zmywać, wycierać. Jestem matką przede wszystkim od rana.  




W pidżamach i szlafrokach snujemy się ja i czwórka dzieci po domu o poranku. Niespiesznie, aczkolwiek wśród niedopuszczalnej liczby decybeli.

Moje kawki, ich bajki, ich puzle, ich klocki lego, ich bijatyki, popychanki i takie tam zatargi codzienne. Bycie w domu z dziećmi tak smakuje. I tak pachnie. Ich włosami kiedy siedzą blisko, na moich kolanach, zapachem łapek usmarowanych dżemem, podstawionych do wytarcia. Już wiem, że za tymi zapachami będę tęsknić. I za małymi główkami, które jeszcze pozwalają się czesać :) 


Ostatnio o poranku na tapecie u maluchów są klejki.
Naklejki.

Siedzimy w kółku, na początek wyliczanka, żeby ustalić
kolejność. Bąble po kolei wybierają naklejkę, pomagam odkleić i szukamy miejsca w książce, gdzie naklejka pasuje.

Jeśli przyklejanie klejek jest jakimś
odzwierciedleniem mocnych stron vel uzdolnień dzieci, to Filip – powiedzmy to sobie otwarcie – dużą głowę ma nie
od parady. Łapie w lot, przykleja równiutko, ma doskonałą pamięć i koordynację
ręka-oko.

Karolina jest równie bystra, gorzej z cierpliwością. Zanim
znajdzie odpowiednią stronę, naklejka w dłoniach jest tak wymiętolona, że
trudno ją prosto przykleić. Ale się stara, widać, że Jej zależy na dokładności i…na pochwałach.

Natomiast Gabrysia, hmmmmm…. Gabrysia ogólnie naklejki ma w nosie.

Łaskawie
wskaże paluszkiem co chce (najczęściej kota lub piłkę), potem poliże naklejkę z pięć razy, rozbawiona w najlepsze przyklei
sobie albo rodzeństwu naklejkę na czole, kiedy przewracam kartki książki w ogóle nie
patrzy i nie szuka miejsca do przyklejenia, po to tylko, żeby za moment zerwać się i
na chybił trafił walnąć naklejką byle gdzie, byle jak. Bo tak jest śmiesznie. Dla Niej :) Filip i Karolina natomiast w
ryk – że to nie tu, że nie tak, próbują na siłę odkleić, naprawić siostrzany błąd,
klejka się rwie, Gabryśka się śmieje, reszta już płacze bo
tragedia taka, a ja w duchu liczę ile jeszcze kolejek przed nami. Cykl powtarzamy do wyczerpania naklejek.


O dziesiątej wyciągam grzebień, maluję oko, biorę głęboki wdech i stawiam czoło światu. Czasami się udaje :)

 
 

Tak to mniej więcej wygląda

Dodano 8 marca 2011, w Bez kategorii, przez popiatej

Młodzież robi się coraz bardziej niezależna.
Radzą sobie.
Zespołowo.


 

Był taki serial

Dodano 4 marca 2011, w Bez kategorii, przez popiatej


Mija pół roku od przeprowadzki do Polski. Myślę, siedzę, myślę.
I myślę, że jak najbardziej poproszę o więcej :) 

A jednak czegoś ciągle mi brak…. Zgadnie kto, czego?
Hint: tytuł posta.

Ps. Nie, nie chodzi o Klan.

 

Jak się ma lat pięć

Dodano 2 marca 2011, w Bez kategorii, przez popiatej


to troszkę inaczej podchodzi się do relacji rodzinnych, prawda?

–  Mamo, jak dziewczynki będą już dorosłe to ty się zabijesz i one będą moimi mamami?

Dwie godziny później już nie miały być mamami ale dzieci miały Mu rodzić. Bo zdziwił się, że sam nie będzie w stanie… W takim razie Karolinka urodzi Mu dwudziestkę a Gabrysia sztuk dwadzieścia i pięć. Oszczędził łaskawca mizerniejszą :)

No nie wiem. Jeśli młodszy brat też zażyczy sobie średnio po dwa tuziny to słabo widzę przyszłość swoich córek.

 

  • RSS