Zakupy w cieniu sypialni

Dodano 29 lipca 2010, w Bez kategorii, przez popiatej


Nie lubię włóczyć się po sklepach. Po pięciu minutach boli mnie głowa, nie mogę się skupić, gorąco mi, głośno, nic mi się nie podoba albo z kolei za dużo, kupuję niepotrzebnie i zaraz żałuję. Porażka normalnie.

Lubię za to, i to bardzo, kupować, przeglądać, zastanawiać się i planować zakupy online. Głównie w etsy.com, endless.com i victorii secret. W etsy, kompletując prezenty dla rodziny i znajomych w Polsce, kupiłam ostatnio rękawiczki w Londynie, bransoletkę w Hong Kongu, szal na Litwie, sandały w Izraelu i torebkę we Włoszech. Globalizacja rzeczywiście.

Siedząc w kącie sypialni trojaczków mam do zabicia dużo wolnego czasu. W ten sposób je "usypiam". A właściwie to tylko pilnuję. Inaczej wariują w nieskończoność i nawzajem pobudzają do jeszcze większego hałasu.

Książek nie da się czytać bo w pokoju jest ciemno, za to wykorzystuję ten wolny czas na serfowanie i zakupy (z głową) w sieci. Teraz też siedzę w sypialni, stukam na laptopie rozłożonym na kolanach, Filip już zasnął (w 7 minut), Karolina jest blisko, Gabrysia tradycyjnie rzuca się w łóżeczku i trochę Jej zajmie zasypianie. Nawet z godzinę… Ale nigdy Jej nie odpuszczam :)

Ostatnio wypatrzyłam same cudeńka. Myślę, że każdy znajdzie w etsy coś w swoim stylu. A i ceny bywają naprawdę okazyjne (choć zdarzają się też kosmiczne, trzeba uważać). Mój styl jest taki raczej nudnawy, naturalne kolory i tkaniny, dużo lnu, ulubiony brąz, zieleń, czerń. Trochę odcieni czerwieni i żółty dla odmiany.   

©Copyright – all images come from etsy.com, endless.com, victoriassecret.com


Gabryśka padła po dwudziestu minutach. To chyba Jej rekord :)

I jeszcze prezent pożegnalny z USA dla całej rodziny – zdolna pani z sąsiedniego stanu uszyła nam wszystkim fartuszki kuchenne. Teraz potrzeba tylko kuchni wystarczająco dużej, żeby wszystkich kucharzy – małych i dużych – pomieścić.




Ps. A jeśli komuś wpadło coś w oko, chętnie podeślę namiary na konkretną rzecz.

 

Czy można chcieć więcej?

Dodano 28 lipca 2010, w Bez kategorii, przez popiatej


W lutym, w pierwszych dniach po rzuceniu pracy, mąż troskliwie pytał każdego wieczoru, czy nie żałuję swojej decyzji. Przestał dość szybko, znudziły go chyba niezmienne odpowiedzi.



A teraz, latem, jest jeszcze lepiej. Uwielbiam to uczucie – wakacje, czas spędzony z dziećmi od rana do wieczora, basen, plaża, woda i słońce, nasze wycieczki do nowych miejsc. Czuję jakbym sama znów była dzieckiem.

Czuję, że żyję. Leniwe i upalne dni, opalone ramiona, zwiewne sukienki, ręczniki plażowe suszące się w łazience każdego dnia, piasek w wannie po kąpieli dzieci, zapach olejku do opalania, wiaderka i łopatki na nowo kupowane i gubione na kolejnych plażach.

Czy można chcieć więcej?    


 

Gucio nie śpi

Dodano 22 lipca 2010, w Bez kategorii, przez popiatej

Dziewczyny zasnęły, Kuba w przedszkolu, mąż w pracy, ja nastawiona na pakowanie kolejnych re-emigracyjnych kartonów a tu Gucio protestuje i zasnąć nie chce. Wyławiam sprawnie i prawie bezszelestnie delikwenta z łóżeczka żeby pozostałych dwóch trzecich trojaczków nie rozbudził i ma Gucio prezent w postaci poranka z mamą sam na sam. Jedynak. Chwilowo.

Niespotykane to wydarzenie, że
Gucio nie chce
spać. Na co dzień jest tak znakomitym susłem, że bije na
głowę bajkowego Gucia-Śpiocha, zwanego także (a może właśnie dlatego)
trutniem :) Zasypia pierwszy, budzi się ostatni, geny tatusia jak
wypisz-wymaluj. W dobrym tego słowa znaczeniu – chciałabym tak dobrze
umieć spać
:)

Ale skoro dziś Filip Gustaw
postanowił towarzyszyć mi w porannych
zajęciach to zrobiłam małą przerwę i po wspólnej zabawie zasiedliśmy przy
komputerze odpocząć oglądając zdjęcia. Bardzo Mu się to spodobało i zdecydowałam upamiętnić tę niecodzienną chwilę (niecodzienną bo z jednym
tylko dzieckiem na kolanach a z jednym dzieckiem proszę ja państwa to
pikuś, wszystko da się zrobić – taka ja mądra jestem
teraz, haha!) i zrobić małą galerię na blogu
tylko o Nim. Voila! Czy nie słodki ten mój Gucio?



A tak całkiem na marginesie: w jakim
kierunku mam się udać dzień po przylocie w
celu nabycia ciężarówki pieluch tudzież wywrotki zabawek dla moich
milusińskich? Gdzie robi się takie bardziej hurtowe zakupy dla
zaopatrzenia rodziny/dzieci w Polsce AD 2010? Bo myślę, że od 1998 się nieco zmieniło… Zresztą co ja wtedy za zakupy robiłam, studentka, panna, bez dzieci. Trzy bułki, dziesięć deko sera, pięć lodów Milordów w białej polewie i było na tydzień.  

Wszelkie podpowiedzi mile
widziane. Będziemy jechali z północy Krakowa. 



 


 

 

Już lipiec!

Dodano 7 lipca 2010, w Bez kategorii, przez popiatej


Żyjemy, mamy się dobrze, walczymy z wybujałą fauną w wynajmowanym mieszkaniu, na nic innego nie starcza już sił. Ani ochoty. Oby nie sprawdziły się słowa wypowiedziane na blogu w marcu, że większość dobytku mam ochotę po prostu spalić. Możliwe, że będzie taka potrzeba…

Ale co tam, zamiast użalać się nad walką z wiatrakami (robactwem) i własną głupotą w związku z mocno późnym odkryciem problemu (po Kubie łaziły od marca!), będzie video połączone z audio. Jak się nieco uspokoi to usiądę i napiszę przed wyjazdem, co myślę. Bo nazbierało się ostatnio przemyśleń i wspomnień. Im bliżej wyjazdu, tym smutniej, tak wielu ludzi i rzeczy będzie nam w Polsce brakować. Kawał życia tu zostawiamy.


 

  • RSS